Po wojnie dopiero ludzie tak naprawdę zaczęli zamykać domy. Wcześniej nie było czegoś takiego jak klucze, przecież trudno wyobrazić sobie taki wynalazek nowoczesności jak zamek z kluczem, który pasuje akurat do jedynego tego zamka w czasach, kiedy do pługa zaciągało się zwierzęta, w ziemniaki wykopywało się ręcznie! Dlatego tez chaty nie były zamykane specjalnie, były za to zagradzane rozmaitymi kołkami, jakimiś patykami, linami, jednak te zabezpieczenia nie były w istocie zabezpieczeniami prze złodziejami. Każdy kto tylko chciał mógł sforsować taką fosę. Nie można jednak przy tym myśleć, że ludzie kiedyś nie obawiali się złodziei. Owszem, plaga ta istniała niekiedy i nie sposób było się przed nią ustrzec, czasami jedni pracowali w polu, inni zostawali w domu, żeby pilnować dobytku, jednak po wojnie zaczął się straszny czas chronienia domu przed sąsiadami. Wcześniej nie do pomyślenia był fakt oskarżenia sąsiada o kradzież jakiejś rzeczy w domu. Wszyscy żyli w jednej wspólnocie, wszyscy się znali.